Miło nam poinformować o powstaniu nowego działu na
naszej stronie. Będzie to cykl "10 pytań do…"
Poświęcony dział będzie dotyczył pytań do zawodników
naszego klubu. Nie będą to jednak zwykłe pytania
zadawane przez naszego redaktora. Redagować i
zadawać będą je kibice.
Pytania prosimy przesyłać na adres mailowy redakcji
(redakcja@gtz.grudziadz.net)
w tytule "10 Pytań do…" Najciekawsze dziesięć
przedstawimy danej osobie.
10 pytań do... Roberta Kempińskiego
(21.11.2008r.)
Jakie były kulisy
objęcia przez Ciebie posady trenera GTŻ-u?
-Od połowy minionego sezonu zajmowałem się
szkoleniem chłopaków ze szkółki żużlowej GTŻ-u.
Natomiast przed ostatnim meczem ligowym z Kolejarzem
Rawicz, klub złożył mi propozycję przejęcia po
Andrzeju Maroszku posady pierwszego trenera drużyny,
a ja po prostu ją przyjąłem. Nie było zatem żadnych
kulis tej całej sprawy, o których kibice by nie
wiedzieli.
Jakie cele stawiasz sobie na nadchodzący
sezon już jako trener?
-Cele będę mógł określić po odjechaniu
przynajmniej kilku przedsezonowych sparingów. Ocenię
wówczas w jakiej dyspozycji są poszczególni
zawodnicy i na co ewentualnie będzie ich stać w
rozgrywkach ligowych. Nie chcę w tym momencie
niczego obiecywać kibicom, żeby później nie
zarzucali mi, że przed sezonem obiecałem im pierwszą
czwórkę, a w rzeczywistości wyszło inaczej.
Wielu kibiców ma obawy, że powierzona Ci
przez zarząd funkcja może Ciebie przerosnąć, ze
względu na brak doświadczenia w trenerskim fachu.
Jakbyś się do tego odniósł?
-Nie sądzę aby stanowiło to dla mnie problem.
Przez wieloletnią karierę zawodniczą poznałem ten
sport można powiedzieć od podszewki, a zdobyte w ten
sposób doświadczenie będę się starał jak najlepiej
wykorzystać podczas mojej pracy trenerskiej. Mogę
zapewnić kibiców, że moja wiedza jest wystarczająca
do tego, aby przyjąć właściwą taktykę w danym meczu.
Nie powtórzą się przypadki z minionego sezonu, kiedy
to możliwość wprowadzenia rezerwy taktycznej bądź
złotej rezerwy nie była w pełni wykorzystywana.
Czy to, że większość z zawodników zna Ciebie
jako kumpla, jeszcze z czasów gdy sam się ścigałeś
na torze, nie będzie miało wpływu na brak dyscypliny
w prowadzonej przez Ciebie drużynie?
-Po pierwsze wielu z zawodników, których dobrze
znam w nadchodzącym sezonie nie będzie już
reprezentowało barw GTŻ-u. A ci, których znam,
absolutnie nie mogą liczyć na żadną taryfę ulgową z
mojej strony. Nie może być sytuacji, w której słaba
postawa zawodnika będzie zasłaniana moją osobą, moim
nazwiskiem. Wszyscy będą zatem traktowani jednakowo.
Każdy z zawodników będzie musiał wykazywać takie
samo zaangażowanie w treningi i przygotowania
przedmeczowe. Prywatnie możemy być przyjaciółmi, ale
na stadionie to nie ma znaczenia, ponieważ każdy ma
swoją rolę w drużynie i obowiązek, by jak najlepiej
wykonywać to, co do niego należy.
Jaka jest Twoja wizja przyszłorocznego
składu drużyny? Czy chciałbyś, tak jak to było
ostatnio, oprzeć ją na zawodnikach zagranicznych,
czy też raczej wolałbyś mieć w składzie jak
najwięcej Polaków?
-Wiadomo, że wolałbym pracować z polskimi
zawodnikami, takimi jak chociażby Krzysiek
Buczkowski. Ale kibice muszą zrozumieć, że tutaj
wchodzą w grę przede wszystkim finanse. Sporządzając
listę zawodników, których chciałbym mieć w składzie
na przyszły sezon, musiałem się postarać, aby była
ona proporcjonalna do budżetu, jakim dysponuje klub.
Jakby kibice wiedzieli, jak astronomicznych sum
żądają zawodnicy za sam podpis pod kontraktem, to na
pewno inaczej by spojrzeli na tą całą sprawę. Poza
tym należy pamiętać, że paradoksalnie przeciętni
polscy zawodnicy stają się drożsi od średniej klasy
zawodników zagranicznych.
Czy mógłbyś zdradzić kibicom chociaż
niektóre nazwiska zawodników, którzy byli lub są w
dalszym ciągu na górze Twojej listy życzeń, którą
przedstawiłeś zarządowi?
-Nie mogę zdradzić tych nazwisk, ponieważ
obowiązuje przepis o nie prowadzeniu rozmów z
zawodnikami spoza klubu do dnia ogłoszenia przez
GKSŻ listy transferowej. Dlatego proszę kibiców o
jeszcze trochę cierpliwości – 6 grudnia wszystko
będzie już jasne. Mogę jedynie powiedzieć, że
wypisałem sobie na kartce nazwiska sześciu
zawodników, którzy teoretycznie powinni gwarantować
średnią biegopunktową na poziomie 2,0. Jednak z tej
listy musiałem wybrać tylko dwa nazwiska, bowiem na
zatrudnienie wszystkich klubu po prostu nie stać. Do
tego dołączamy zawodników, których już mamy i w ten
sposób powstają pary meczowe, w których jeden
zawodnik będzie liderem, a drugi uzupełnieniem tej
pary. Nie znaczy to jednak, że ten lider okaże się w
praktyce lepszy od swojego kolegi, który jadąc jako
tak zwana druga linia może zostać bohaterem meczu.
Sport jak wiemy lubi zaskakiwać i dlatego na dzień
dzisiejszy niczego nie możemy być pewni.
Czy podczas układania składu na nadchodzący
sezon bierzesz pod uwagę Jacka Krzyżaniaka?
-Nie, Jacek nie był brany przeze mnie pod uwagę
przy budowaniu składu na przyszły sezon. Wszyscy
wiemy jak poważnej kontuzji uległ Jacek w minionym
sezonie. Po tym wypadku postanowił zakończyć karierę
zawodniczą i z tego co się orientuję będzie się on
teraz zajmował szkoleniem polskiej kadry juniorów.
Czy będziesz wymagał od zawodników
zagranicznych, aby w miarę możliwości jak
najczęściej stawiali się na przedmeczowych
treningach w Grudziądzu?
-To nie zależy tylko ode mnie, czy od zarządu,
ale przede wszystkim od terminarzy startów
poszczególnych zawodników w innych ligach. Jeśli
bowiem na przykład Olivier Allen ma w sobotę o
19-stej mecz w lidze angielskiej, to nie ma takiej
możliwości by tego dnia przyjechał na trening do
Grudziądza. Natomiast w miarę możliwości chciałbym,
aby zawodnicy jak najwięcej trenowali wspólnie na
grudziądzkim torze, ponieważ buduje to dobrą
atmosferę w drużynie i podnosi morale. Ja jako
trener jestem cały czas do dyspozycji zarówno
zarządu jak i zawodników i nie robi mi różnicy, czy
na treningu będę miał ich do dyspozycji dwóch czy
pięciu. Jeżeli dany zawodnik będzie odczuwał taką
potrzebę, to w każdej chwili może przyjechać i
trenować u nas, natomiast jeśli nie będzie miał
takiej potrzeby, to ja nie będę robił z tego żadnego
problemu. Ja będę ich rozliczał z każdego występu
osobno i dopóki nie będą zawodzili, to w kwestii
przygotowań pozostawiam im wolną rękę. Jakby na to
nie patrzeć są to w większości zawodowcy.
Wielu kibiców chciałoby, aby GTŻ miał
wreszcie lidera z prawdziwego zdarzenia, który
będzie gwarantował przynajmniej 12 pkt w każdym
meczu. Czy mogą oni liczyć na to, że w Twojej
drużynie ktoś taki się znajdzie?
-Nie chcę mówić, czy będzie to dwanaście,
trzynaście czy też dziesięć punktów, aczkolwiek jest
duża szansa, że drużyna będzie miała lidera,
gwarantującego popularną „dwucyfrówkę” w każdym
meczu. Jesteśmy dogadani z zawodnikiem, który w
minionych latach w I lidze regularnie wykręcał
średnią meczową na takim właśnie poziomie.
Na co Twoim zdaniem będzie stać drużynę
GTŻ-u w nadchodzącym sezonie, ewentualnie które
miejsce w tabeli na zakończenie rozgrywek
usatysfakcjonowałoby Ciebie jako trenera?
-Na obecną chwilę
trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ
wiemy jakim mniej więcej składem będziemy dysponować
w przyszłym sezonie, a nie wiemy jakie składy uda
się zbudować pozostałym drużynom naszej ligi. Tak
samo jak my staramy się trzymać nazwiska zawodników
w tajemnicy, tak samo robią to inni. Dlatego dopiero
po 6 grudnia być może będziemy w stanie coś więcej
powiedzieć. Cały czas obserwujemy rynek transferowy
i nie jest wykluczone, że w ostatniej chwili do
składu zespołu dołączy jeszcze jeden bądź dwóch
zawodników. Nie chcemy jednak powtarzać błędu z
minionego sezonu i niejako na siłę kontraktować
kilkunastu średniej klasy zawodników. Chcemy, aby
ten skład był mniej liczebny, ale lepszy jakościowo.
Dlatego kibice muszą zrozumieć, że nie możemy
podpisywać umów z wszystkimi jak popadnie. Trochę
szkoda, że w tym momencie trafiło akurat na takich
zawodników jak Paweł Staszek, czy Tommy Stange, ale
my nie możemy przez cały czas kierować się
sentymentami, tylko patrzeć w przyszłość.
10 pytań do... Olivera Allena
(11.10.2008r.)
Jaka jest twoim zdaniem różnica pomiędzy pierwszą ligą polską a
angielską Elit League?
- Różnice są oczywiście spore, a biorą się one z tego, że tory angielskie są znacznie krótsze i mają inną, bardziej techniczną geometrię. Jeśli chodzi o składy drużyn to wydaję się, że w Elite League startuje więcej renomowanych zawodników ale czasem staje się to złudne, ponieważ gdy przyjeżdżasz do Polski i na niektórych torach ścigasz się pierwszy raz, to wszystko wydaje się być znacznie trudniejsze.
Czy twoja ręka jest już w pełni sprawna ?
- Tak na prawdę już o tej kontuzji zapomniałem. Po drodze przypałętał sie jeszcze lekki uraz pleców ale teraz jest wszystko ok.
Co w głównej mierze przyczyniło się do tego iż zasiliłeś
grudziądzką drużynę ?
- Nie chciałem zbyt długo zwlekać z podpisaniem umowy. Miałem w planach zrobić to jeszcze przed wylotem na wczasy. Słyszałem wiele pochlebnych opinii na temat grudziądzkiego klubu, dlatego też postanowiłem odwiedzić Grudziądz i sprawdzić to osobiście. Tak właśnie zrobiłem. Rozmowy były krótkie, a potem wypiliśmy piwo, zjedliśmy pizze i wróciłem do domu.
Olly Jak podoba ci się Grudziądz ?
- No całkiem urocze miasto. Co prawda wiem, że tutejsi mieszkańcy, szczególnie w młodym wieku troszkę narzekają bo mało się dzieje. Miałem okazję odwiedzić parę miejsce i jest na prawdę miło i przytulnie.
Dużo ostatnio mówiło się o ostrzejszym karaniu zawodników za
niebezpieczną jazdę. Co uważasz na ten temat?
- Trudno powiedzieć cokolwiek na ten temat. Jest wielu zawodników, którzy czasem jeżdżą bez głowy. Myślę, że temu nie zaradzi żaden system kar, bo jeśli ktokolwiek jeździ brawurowo to cieżko mu będzie to zmienić.
Jak się czujesz w grudziądzkiej drużynie ?
- Czuję się całkiem nieźle. Co prawda po naszych niepowodzeniach w tym sezonie z drużyny zeszła mobilizacja i humory mieliśmy nieciekawe, lecz taki jest niestety sport. Nie udało nam się zrealizować celów sportowych, sezon dobiega do końca i trzeba zacząć pozytywnie myśleć o przyszłorocznych rozgrywkach.
Co sądzisz o atmosferze jaka panuje na stadionie w czasie meczu GKM-u?
- No przyznam, że na początku sezonu była świetna, potem z racji słabych wyników stadion trochę opustoszał. Muszę, jednak przyznać, że tutaj kibice sa bardziej wyrozumiali aniżeli w Gnieźnie. Tam po słabszych wynikach różnie z tym bywało.
Czy zastanawiałeś się nad występami w innych ligach niż polska i
angielska ?
- Miałem w tym sezonie podpisane umowy w 3 ligach, angielskiej, polskiej i szwedzkiej. Niestety poprzez kontuzje nie miałem zbyt wiele okazji do startów w ekipie z Avesty. Ponadto mam dośc dużo startów w Anglii, gdy do tego dochodzi Polska i jeszcze kilka występów w turniejach indywidualnych to jest tego naprawdę sporo.
Nie żałujesz iż nie wystąpiłeś w Indywidualnych mistrzostwach
Anglii gdzie zwycięstwo oznaczało przyznanie dzikiej karty na GP Wielkiej
Brytanii ?
- Pewnie, że żałuje ale niestety nie miałem na to wpływu. Kontuzje zrobiły swoje, szansa pokazania się w Grand Prix uciekła lecz jestem stosunkowo młodym zawodnikiem i takich szans przede mną będzie jeszcze sporo. Bynajmniej mam taką nadzieję.
Jak się zaczęła współpraca z Robertem Kempińskim ?
- Poprosiłem Macieja Simionkowskiego żeby znalazł mi osobę, która zajęłaby się moimi motocyklami w Polsce. Zaproponował właśnie osobę "Kempesa" na to stanowisko, a ja nie miałem podstaw by mu nie zaufać. No i nie zawiodłem się bo Robert bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich obowiązków. Szkoda, że został trenerem bo teraz będę musiał się przyzwyczaić do kogoś innego.
10 pytań do... Mariusza Puszakowskiego
(26.01.2008r.)
Jaki wpływ na Twoją jazdę miała kontuzja
odniesiona na początku sezonu?
-
Oczywiście kontuzja zahamowała mnie i w jakimś
stopniu zatrzymała moją karierę i przyzwoite wyniki.
Dzięki Bogu udało się wrócić w miarę przyzwoicie i
szybko i nadrobić stracony czas.
Czy po zakończeniu kariery zamierzasz zająć się
szkoleniem młodzieży?
-
Nie wiem, to bardzo ciekawy pomysł, zobaczymy jak to
będzie wyglądać w moim przypadku. Są potrzebne różne
uprawnienia, ale jeśli będzie taka możliwość, to
chętnie bym z niej skorzystał.
Planujesz powrócić do Ekstraligi za parę lat?
-
Raczej nie, aczkolwiek nie mówię „nigdy”, zobaczymy
jak moja kariera się dalej potoczy, ale jeśli
wszystko będzie się układać tak jak do tej pory, to
chciałbym zostać w Grudziądzu i zakończyć w tym
klubie karierę.
Czym różnią się ligi: angielska i szwedzka?
- Zbyt dużej różnicy nie ma, w Anglii jest więcej
meczów na specyficznych torach, a w Szwecji jeden
mecz w tygodniu, ale za to bardzo ciekawy, bo liga
jest bardzo silna.
Co sprawia, że coraz więcej zawodników decyduje
się na starty w Rosji?
-
Niektórzy liczą na zarobienie pieniędzy, niektórzy
na to, by pojeździć. Ja liczę i na to, i na to, jak
wiadomo, Rosjanie są bardzo dobrymi płatnikami, a
druga sprawa to możliwość pojeżdżenia sobie,
szczególnie po tym, jak nie udało się podpisać
kontraktu w Anglii. Do tego dochodzi możliwość
pozwiedzania, jest to bardzo ładny i ciekawy kraj,
można poznać nowe kultury, a przy okazji dostać za
to pieniądze, są więc to bardzo fajne i atrakcyjne
wycieczki.
Jeździłeś już w kilku klubach, gdzie atmosfera
była najlepsza i kogo najmilej wspominasz?
-
Myślę, że najbliższy sercu jest wciąż mi Toruń, tam
się wychowałem i tam odnosiłem sukcesy. Bardzo miło
wspominam kolegów, z którymi razem się wychowywałem:
Tomka Chrzanowskiego, Roberta Kościechę, ale nie
ukrywam, że w Grudziądzu jest mi dobrze. Czuję się
tu jak u siebie i jest OK.
Polski żużel zmierza w kierunku profesjonalnej
dyscypliny sportu. Czy uważasz, że to dobry
kierunek?
-
Wydaje mi się, że to dobry kierunek, bo coś trzeba
zmienić. Nie ma wielkich sponsorów, telewizja się za
bardzo tym nie interesuje, a to sport bardzo
widowiskowy i znany, ale tylko w niektórych
ośrodkach. Żużel nie jest promowany w wielkich
miastach, takich jak Warszawa czy Kraków. Zobaczymy,
jak to wszystko przełoży się na młodzież, bo na
dzień dzisiejszy jest coraz mniej zawodników
polskich, szczególnie juniorów. Myślę, że kierują
tym tacy ludzie, którzy się na tym znają i chyba
wiedzą, co robią.
Jakie wolisz tory: długie lotniska, czy krótkie
techniczne?
-
Zależy od przygotowania, ale generalnie wolę krótkie
techniczne, bo moją mocną stroną są starty, a przy
wygranym starcie na krótkim torze łatwiej o wygranie
wyścigu.
Kto wspiera Cię na co dzień?
-
Są to moi sponsorzy, którym chciałbym bardzo
serdecznie podziękować.
Czym zajmujesz się zimą poza przygotowaniami do
sezonu?
-
Październik i listopad są luźniejsze, a od grudnia
zaczynamy treningi, które zabierają najwięcej czasu,
ale poza nimi staram się zorganizować sobie coś
sympatycznego. Ostatnio byłem w Stanach
Zjednoczonych, więc było fajnie. Pozdrawiam
wszystkich kibiców!
10 pytań do... Kamila Brzozowskiego
Czy z perspektywy czasu uważasz, że przejście do
Grudziądza było dobrą decyzją?
- Uważam, że był to dobry wybór. Głównie dzięki
panu Marku Kończykowskiemu, który mnie przekonał i
również mi pomagał. Wspólnie coś osiągnęliśmy.
Czy jest szansa, że za rok znowu będziesz jeździł
w Grudziądzu? gdyż jako zawodnik wypożyczony na
pewno będzie Cię kusił Gorzów i możliwość jazdy w
ekstralidze?
- Szanse są na pewno. Ciągle jestem w kontakcie z
grudziądzkimi działaczami i rozmawiamy, ale na pewno
nie jest to łatwa decyzja.
Gdybyś nie został żużlowcem to kim chciałbyś być?
- Gdybym nie został żużlowcem, to jeździłbym na
motocrossie.
Czy twoim zdaniem grudziądzcy kibice są oddani
swoim żużlowcom?
- Widać, że grudziądzcy kibice są oddani i
słychać ich doping, który na pewno dużo daje.
Czy masz w życiu swój cel?
- Podstawowym moim celem jest skończyć studia i
być dobrym żużlowcem.
Kamil czy masz jakiegoś ulubionego żużlowca, z
którego chciałbyś brać przykład?
- Oczywiście, że mam. Był nim i nadal jest mój
sąsiad Krzysztof Cegielski.
Czy czułeś się w Grudziądzu dobrze i czy
odpowiada Ci nawierzchnia twardego toru?
- Mówi się, że dobry zawodnik pojedzie na każdym
torze. Jest to tylko kwestią dopasowania motocykla.
Do twardej nawierzchni w Grudziądzu już się
przyzwyczaiłem, aczkolwiek nie było to łatwe i
musiałem dużo trenować, zaś mechanik sporo się
namęczył, by ustawić silnik pod moją jazdę i
nawierzchnię.
Jak doszło do tego, że zostałeś żużlowcem? Kto
lub co Cię do tego skłoniło?
- Pierwsze kroki stawiałem na motocrossie. Tata
kupił mi motocykl od Pawła Hliba, który namówił mnie
na mini żużel i udzielał pierwszych wskazówek na
torze u Piotra Śwista. Tak zaczęła się moja przygoda
z czarnym sportem.
Kiedy pierwszy raz pojawiłeś się na zawodach
żużlowych i kto Cię na nie zabrał?
- Niestety nie pamiętam dokładnie. Wiem jedynie, że
był to memoriał i poszedłem z tatą w wieku ośmiu
lat.
Jakie stawiasz sobie cele w swojej karierze
sportowej?
-
Chciałbym wreszcie awansować do finału
Indywidualnych Mistrzstw Świata Juniorów i tam
powalczyć o jak najwyższa pozycję, w lidze zaś
chciałbym mieć średnią biegową równą 2,0.
10 pytań do... Ronniego Jamrożego
Czy wyciągnąłeś jakieś wnioski z tegorocznego
sezonu? Jak wiadomo jest to Twój pierwszy rok w
kategorii seniorów.
- Na pewno wiem gdzie leżała przyczyna moich
słabszych występów od połowy sezonu. W kolejnym roku
postaram się to wyeliminować. Należy zaznaczyć, że
miałem problemy ze sprzętem. Pozacierała mi się masa
silników i to był jeden z głównych powodów, ale było
też kilka innych czynników, które miały wpływ na
moją słabszą dyspozycję. Myślę, że na pewno muszę
się dobrze przygotować do następnego sezonu i na
pewno będzie mi lepiej, bo to już nie będzie ten
pierwszy sezon po wkroczeniu w wiek seniora.
Najważniejsze, żeby się sumiennie przygotować do
kolejnego sezonu.
Czy z perspektywy czasu uważasz, że przejście do
Grudziądza było dobrą decyzją?
- Uważam, że była to bardzo dobra decyzja. W
klubie panuje bardzo dobra atmosfera, wszyscy sobie
pomagaliśmy nawzajem. Moja słabsza dyspozycja
zaważyła na tym, że nie jechałem w trzech
spotkaniach i tego mogę żałować, ale jak już
wcześniej wspomniałem, złożyło się na to kilka
czynników i tak wyszło.
Kto Cię wspiera w trudnych chwilach?
- Na pewno rodzina i sponsorzy. Na nich mogę
zawsze liczyć. Przy okazji chciałbym podziękować
sponsorom i szwagrowi, który jeździ ze mną na
wszystkie zawody i pomaga mi także w parkingu. Także
głównie na te osoby mogę liczyć.
Jak przedstawia się Twoja sytuacja, jeśli chodzi
o sponsorów? Masz jakichś darczyńców z Grudziądza?
- Powiem szczerze, że próbowałem tutaj znaleźć
sponsorów, ale niestety nikt nie był zainteresowany
wspieraniem mojej osoby, także sponsorów mam z
innych regionów min. z Trzebnicy, ze Śremu, czy z
Krakowa Kolastynę. Tutaj ciężko było pozyskać
sponsorów, nie wiem dlaczego. Myślę, że moja
dyspozycja w początkowej części sezonu była dobra, a
jednak trudno było o darczyńców tutaj. Na pewno będę
się rozglądał i może znajdą się jakieś osoby chętne,
by mi pomóc.
Czy masz jeszcze jakieś starty w tym sezonie?
- Startów mam jeszcze dużo. W Rawiczu Puchar
Burmistrza. Zaplanowane miałem dwa występy w
Szwecji, ale chyba jednak odmówię, ponieważ w sobotę
bronię pracy dyplomowej i na pewno i na pewno nie
zdążę dojechać, by ją obronić, więc będę musiał te
występy odpuścić, ale mam jeszcze imprezy w Polsce i
w Niemczech, więc troszkę jeszcze pojeżdżę.
Myślałeś już nad tym, gdzie będziesz startował w
przyszłym sezonie? Chciałbyś zostać w Grudziądzu?
- Jeśli włodarze tego klubu będą zainteresowani w
dalszym ciągu moją osobą, to ja nie mam powodów, by
opuszczać Grudziądz. Jeśli rozmowy będą konkretne to
myślę, że będę skłonny zostać. Zobaczymy. Na razie
nie mam jeszcze określonych planów, ale nie
wykluczam, że będzie to Grudziądz.
Kto jest Twoim idolem? Na kim się wzorujesz?
- Zawsze podpatrywałem Grega Hancocka. Dane mi
było poznać go osobiście. Można powiedzieć, że to
jest styl amerykański. Oni mają całkiem inne
podejście do życia, do tego co robią. Także zawsze
Grega podpatrywałem i starałem się go naśladować.
Czytasz strony internetowe oraz opinie
internautów na Twój temat?
- Przeważnie czytam SportoweFakty.pl żeby
sprawdzić jakie wyniki były jak mnie nie było.
Czasem też zaglądam na stronę grudziądzką. Natomiast
komentarzy nie czytam, bo nieraz są one dość mocno
krytyczne, a nie chciałbym się dołować. Po prostu
robię to co kocham. Robię to dla kibiców, ale nie
zawsze wychodzi.
Czy poza żużlem masz jakąś pasję?
- Wszystko obraca się wokół motoryzacji. Poza tym
lubię pograć na komputerze. Takim głównym moim hobby
jest motocross i planuję na październik się
przygotować i wystartować w zawodach motocrossowych,
także to jest od niedawna drugą moją pasją.
Jesteś stanu wolnego? Czy znalazłeś już wybrankę
swojego życia?
- Nie jestem stanu wolnego. Mam dziewczynę.
Rzadko jednak zabieram ją na zawody, podchodzi ona
do moich startów emocjonalnie, ale radzi sobie jakoś
i myślę, że daje radę.